ostatnio jestem miłośniczką szarego koloru i choć trudno w to uwierzyć to bardzo długo szukałam odpowiednich spodni. w końcu znalazłam, kupiłam i z chęcią zestawiłam z białą bluzką i moim ulubionym czerwonym blezerem. mam go odkąd pamiętam. wisiał w szafie mojej mamy i czekał, aż dorosnę. wełniany, z ciężkimi guzikami, dobrze wykonany. najlepiej czuje się, gdy zakładam go do jeansów.
spróbujcie zatańczyć w domu do tej piosenki, nawet jeśli nie macie ochoty, wyzwala niezwykłe emocje. ostatnio wróciłam z pracy zmęczona i pozbawiona energii. pomyślałam - troszkę muzyki nie zaszkodzi - puściłam. uśmiecham się teraz, bo taniec w pojedynke w pustym mieszkaniu wydaje się śmieszny, ale wtedy pomógł.